nazwa:   
hasło:     
Zaloguj mnie automatycznie przy każdej wizycie
rejestracja szukaj wiadomości profil

Laboranckie doswiadczenia po roku... i 4 latach

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu Forum Urody Strona Główna » Ogólna tematyka
Idź do strony 1, 2  Następny
Zobacz poprzedni temat / Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
lenna


Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 3139


Wysłany: Sro Sty 03, 2007 22:41
Temat postu: Laboranckie doswiadczenia po roku... i 4 latach
Odpowiedz z cytatem


Moze zrobimy jakies podsumowanie roku doswiadczen, a wlasciwie to prawie dwoch?

Po przetestowaniu i zezarciu wszystkiego, co chyba mozliwe wnioski sa malo odkrywcze: nie ma jak tretinoina. Jak chce sie sporej zmiany na gebie, liftu i wymiany rusztowania trzeba sie solidnie obedrzec. Moje wrazenia nie roznia sie doswiadczen Marzeny - kilka miesiecy sado-maso (sado dla otoczenia) da wiecej niz lata chuchania. Nawet jak nie mozna sobie pozwolic na codziennego tatara na gebie - mozna celowac w weekendy kladac w srode/czwartek kilka warstw tret na alkoholu najlepiej z dopalaczem (tu faktycznie kationy+lipodermina gora).
Metody na szybkie doprowadzanie tatara do stanu wyjsciowego:
- wew: dieta bogata w bialko - bez tego nie bedzie szybkiego gojenia, jesli dieta taka nie jest warto kupic jakas bialkowa odzywke; cynk, ktory nawet gdy nie ma niedoborow w diecie przyspiesza gojenie i lykana na czczo bromelaina dzialajaca silnie p.zapalnie i troche tez p.bolowo -> to podstawowy zestaw wspomagajacy dla masochistow
- zew: owies/beta glukan i zmniejszajace lekko swiad sitosterole, z gotowcow dermalibour

Wiekszosc innych wcierek rozczarowuje - w zasadzie majac na wzgledzie priorytety mozna powiedziec, ze jesli czegos warto szukac to skutecznych srodkow lagodzacych.
Bajery, ktore przetrwaly probe czasu: wit.C, naciagajace dmae, soja (ta ostatnia glownie ze wzgledu na spowalnanie odrostu wlosow, ale kiszonka tez z kazdym zastosowaniem robi coraz lepsze wrazenie), kwas mlekowy, niacinamide i jakis tluscioch. No jeszcze lipodermina, ale to jako luksus. Reszta wcierek ze skora nic wielkiego nie robi.
A pikantny romansik z tret nie dosc, ze rusztowanie wymienia to jeszcze uwalnia od mechanicznego wcierania w siebie tony nawilzaczy. Po prostu nie ma takiej potrzeby. Z pewnoscia wielkiej zmiany bez bolu nie bedzie, co tez warto wziac pod uwage.

Szczypta ryzowki na filtr, dzieki ktoremu zwatpienie filtrowe mnie nie dopada, czyli antek w sprayu - mam nadzieje, ze juz za rok bedzie u nas. Z punktu, w ktorym gotowa bylam wlasnorecznie robic i plyny do mycia naczyn, wracam do gotowcow. Sama robie tylko to, czego nie moge kupic z takich czy innych powodow. Skoro zbieram wszystko do kupy to poza szamponami Fitomedu, niezla odzywka do wlosow Phytosesame, musze pochwalic swoje nowe podwedzone zreszta odkrycie czyli krem do stop z lemongrasem PharmaCF za kilka zl.

Koksiarstwo - porzucilam wiekszosc zostajac przy ww i winogronach - na lepsze nawilzenie skory, lepsze krazenie etc Reszta koksu celuje raczej w glowe i nastroj. No i w miare mozliwosci max wyciagnac z diety.

Jesli jest sie posiadaczem roznych skornych nierownosci to walke z nimi warto jednak zaczac od pogodzenia sie z faktem, ze calkiem gladko nigdy nie bedzie - wlasnie to zrobilam i co moge to dodzieram, reszte wkrotce ostrzykne.

Plany laboranckie na a.d. 2007: adenozyna i HA, ktory wg Carol po odstawieniu na kilka miesiecy sam sie zdefragmentuje. A jagody, rozeniec i wiecej Mozarta na rozruszanie szarych komorek Wink No i szlus.
Wbrew pozorom tyle zachodu bylo po to, zeby jak najmniej o tym myslec.


Ostatnio zmieniony przez lenna dnia Sob Mar 07, 2009 7:17, w całości zmieniany 1 raz

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
marzena
Administrator

Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 1085
Skąd: Floryda

Wysłany: Czw Sty 04, 2007 8:31
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Fajny watek. Zloto prawdy splywa z ust Twoich, sister! Laughing
Stabilny sunscreen z wysokim PPD, codziennie 365 dni w roku, zima czy lato to podstawa. Nawet w domu. Wyjscie "na minutke" oznacza bombardowanie skory promieniami UV i one sie przeciez kumuluja (zniszczenia, nie promienie Cool )
Mam kolezanke, Greczynke, ktora opowiadala mi o swojej babci. Babcia owdowiala bardzo mlodo i do konca zycia nosila dluga, czarna kiecke. Pod koniec zycia, przykuta do lozka, wymagala ciaglej opieki. Athena pomagala ja myc i mowila mi, ze nigdy w zyciu nie widziala tak pieknej skory. Bialej i gladkiej, bez zadnej plamki. Smialysmy sie bo mowila, ze wygladalo to tak, jakby ktos zrobil implanta starej twarzy na mlode cialo.
Wierze, ze promieniowanie sloneczne to #1 przyczyna starzenia sie skory. Wierze, ze pozbawiona slonca skora do pewnego stopnia moze zregenerowac sie sama.
Wierze, ze bez filtra wszelkie inne mazie nie maja sensu. Po co?
I zaraz po filtrach - tretinoinka love Jak najczesciej, jak najwiecej i w solidnym stezeniu. Jak najwiecej i jak najczesciej - okresowo. Skora wtedy swedzi, jest podrazniona i czerwonawa, ale jak sie wygoi to jest cud-miod. Jak najwieksze stezenie zawsze. Najwieksze jakie toleruje.
Ktokolwiek chcialby odebrac mi moj Retin musialby go wydrzec z moich sztywniejacych palcow.
Lubie tez tonik salicylowy, zwlaszcza pod tretinoinke, jako przenikacz.
Czysci tez troche pory. Silniejsze stezenie produkuje calkiem niezly, bardzo powierzchniowy, peeling.
Salicyl tez dobry jest na rozne "wyskoki", ktore od czasu do czasu robia mi sie na plecach. I tak przez cale zycie....widac przyjdzie mi zaliczyc pokwitanie z przekwitaniem za jednym zamachem Laughing
Bardzo lubie TCA i nie moge sie doczekac na jakis urlop, zeby sobie wreszcie zrobic nim porzadny peeling.
Mieszam tez czasem beta-glucan i niacinamide z jakims prostym lotionem, albo w serum.
Na przesuszenia - albo ten lotion z niacinamide i beta-glucanem, albo HA zmieszany z olejem, ostatnio konopnym.
Lubie tez C-serum do ktorego dodaje ferulic i czasami kwas liponowy, ale jak mi sie nie chce zrobic to tragedii nie ma. I roznicy w wygladzie cery nie widze.
Bardzo lubie DMAE. Dramatycznych zmian nie ma, ale to co jest cieszy mnie bardzo.
Zmywam filtry i makijaz moim ukochanym olejkiem 9/1, ktory robie w 5 sek. i ktory kosztuje mnie pare centow. Nie wysusza i nie zatyka.
Nigdy nie moglam zrozumiec wydawania pieniedzy na drogie zmywacze, albo uzywania drogich olejow do ich produkcji.
Nie rozumiem tez wydawania forsy na peelingi mechaniczne, zwlaszcza takie ze zmielonymi pestkami moreli. Platki owsiane nadaja sie do tego celu znacznie lepiej.
Nie znosze kremow pod oczy - zwlaszcza tych tlustych, ciezkich. Nie tylko, ze duzo drozsze, ale tez powoduja podpuchniete oczy i sa przyczyna drobniutkich, podskornych kaszakow. Na kurze lapki najlepsza tretinoina, filtry i okulary przeciwsloneczne.
W sumie - uproscilam bardzo pielegnacje twarzy. Jak bardzo chce mi sie spac wieczorem to zmywam pysk, klade tretinoinke i tez mam poczucie dobrze spelnionego obowiazku. Wink
Dosrodkowo dalej sie faszeruje - multi, C, B compleks, MSM, biotyna, magnez i cynk, winogrona, drozdze, lecytyna, cysteina, skrzyp i garsc innych.
I witamina D - coraz wiecej jest badan nad jej rola w zapobieganiu roznym postaciom raka. Biore 1000 IU.
W nowym roku chce sprobowac wyciagu z kasztana - ponoc dziala przeciwzmarszczkowo. Jak zdaze wetrzec w siebie to co mam w lodowce, to sprobuje. I koniecznie wiecej HA, w swietle nowego badania.
Ale coraz bardziej traktuje te wszystkie extrakty jako zabawe i jako "wszelki wypadek". Na bardzo serio traktuje tretinoinke i filtry.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
selya


Dołączył: 20 Sty 2006
Posty: 198
Skąd: Gdańsk

Wysłany: Czw Sty 04, 2007 11:30
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



marzena napisał:
Ale coraz bardziej traktuje te wszystkie extrakty jako zabawe i jako "wszelki wypadek". Na bardzo serio traktuje tretinoinke i filtry.

Dokładnie tak!
Moja wersja jest bardziej lightowa niż Lenny i Marzeny, ale wnioski końcowe podobne.
W marcu miną 2 lata, jak zaczęłam zmieniać pielęgnację. Z początku szło dosyć powoli - filtry, serum z witaminą C, składy, itp.
Potem potoczyło sie szybko. W październiku czy listopadzie minął rok odkąd używam zoracka 0.05%.
Filtry i zorac są constans w mojej pielęgnacji. Zorac uwielbiam love Do filtrów mam stosunek jak do pasty do zębów
Robię jeszcze sobie parę rodzajów ser do twarzy, ciała i włosów. Te do twarzy mają za zadanie wspomóc podstawową pilęgnację + ewentualnie nawilżyć w czasie okresowego przysuszu po zoracku. Sera na dzień robię "cieniutkie" bez fazy olejowej, co powoduje, że poprawiają mi wchłanianie się filtrów.
Nie obdzieram się, bo nie mogę (naczynka) i nie mam palącej potrzeby (niewielkie przebarwienia). Nie dopalam zoracka z powodu naczynek.
Ale w przyszłym tygodniu mam zamiar spróbować z wersją 0.1%.
Regularnie stosuję 2% BHA od Pauli i nieregularnie 5% migdałowy. Oczyszczaja mi pory, ładnie rozjaśniają pozostałości po ewentualnych niespodziankach.
Co mogę kupuję. Szampony, żele do twarzy i pod prysznic, odżywki do włosów, balsamy do ciała. I część z nich tuninguję Nie widzę potrzeby kręcenia i szkoda mi czasu jeśli równie dobry kosmetyk mogę kupić za niewielkie pieniądze.
Nie koksuję specjalnie. Na stałe zajadam omega-3, pinea lub winogrono lub jakiś suplement z antyoksydantami. Stawiam na dietę, ale też bez przesadyzmu.
Oprócz zoraca 0.1% większych zmian nie planuję. Ewentualnie, zamiennie, inne wersje serów.
Dobrze mi tak jak jest. Wszystko działa jak się patrzy Laughing
I nie muszę za wiele o tym myśleć. A tak właśnie lubię

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Hokus


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 1207


Wysłany: Pią Sty 05, 2007 13:32
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Podpisuję się pod tym, co dziewczyny już napisały: dwie najważniejsze rzeczy w pielęgnacji to wysokie stabilne filtry i tretinoina. Reszta to dodatki, które owszem pomagają, ale nie dają aż tak spektakularnych efektów.
Z rzeczy dodatkowych, które lubię i stosuję to:
- niacinamide - ładnie wygładza skórę, wspomaga ochronę przed UV
- izoflawony sojowe - u mnie chyba najlepiej sprawdzają się na potretinoinowe podrażnienia
- kwas salicylowy - dodaję od czasu do czasu do róznych myjek albo serów
- kwas mlekowy - jako wzmacniacz przenikania tretinoiny i sam w sobie jako środek przecistarzeniowy
- serum z wit. C&E i ferulikiem - u siebie widzę, jak mi rozświetla cerę
Very Happy
- kwas hialuronowy - w połączeniu ze składnikami okluzyjnymi jest dla mnie bardzo dobrym nawilżaczem i dopalaczem, w połączeniu z lecytyną w serach z olejami tworzy przyjemną w konsystencji miksturę do aplikacji
- oprócz tego mam w swojej szafce jeszcze sporo różnych rzeczy, które urozmaicają/ułatwiają mi mieszanie mikstur i działają pozytywnie, jednak nie aż tak, jak wyżej wymienione. Sporo mam różnych zamienników, np. gliceryna, mocznik i hydromanil.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
zambezzi


Dołączył: 20 Mar 2006
Posty: 517


Wysłany: Pią Sty 05, 2007 14:13
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Temat również bardzo mi się podoba.
Myślę, że każdy ma przecież własne doświadczenia, co lepiej mu służy, a co niestety idzie w odstawkę. Taka wymiana jest bardzo pomocna dla dalszego rozwoju.

Muszę przyznać, że zanim trafiłam na LU zawsze coś tam lubiłam sobie ukręcić. Niestety obecnie zdaję sobie sprawę, że jak chodzi o pielęgnację to sporo zawiniłam. Jednak po roku stwierdzam, że efekty zmian są zauważalne i nie zamierzam już zawrócić.
Nie miałam do czynienia z czystą tretoiną, ale zaczęłam od retinu - doszłam do zoraca i atredermu zmieszanych z lipoderminą, czasami przed i po używam kwasów.
Efekty są buźkę mam mniej zestarzałą, miałam zmarszczki i zawsze lekko przesuszoną. Obecnie jędrna i naczynek mniej.

Podstawa to oczywiście filtr, wit. a w różnych stężeniach i zastosowaniach. Uważam, że masakra od czasu do czasu działa i czyni cuda.
Do stałych produktów po obdarciu na przyśpieszenie gojenia włączyłam bromelainę, owies, olej z wiesiołka, proteiny białkowe do picia.

Na twarz najczęściej kładę oprócz wit. a, serum z wit. c z kwasem liponowym i ferulowym. Lubię również mieszać sera na bazie oleju z dzikiej róży lub wiesiołka z dodatkami: ekstensywną, ha, hydromanilem, pantenolem, lipoderminą, nmf i tym co mi wpadnie w ręce. Skóra po tym jest wygładzona i napita.

Gotowych produktów prawie nie kupuję, jeśli tak to szampon – staram się jednak kręcić sama. Do tej pory jednak nie mam udanego własnego przepisu. Najlepszy, jak dotąd efekt to podkręcenie kupnego. Używam odżywek do mycia włosów - super pomysł Marzeno.
Stosuję własne majonezy na bazie różnych olejów (kokosowego, awokado, bawełny etc.) i obecnie rozjaśniam sobie olejkami eterycznymi. Stały repertuar to również dodatek kwasu mlekowego do szamponu i płukania.

Pilingi z kwasów są fajne stosuję i polecam, mlekowy w moim przypadku ma największe zastosowanie do ciała i włosów. Używam również pilingu cukrowego, czy też według pomysłu Lenny z zaparzonej kawy - oba są świetne. Skórę mam gładką i świetlistą.

Hitem dla mnie jest – ha małocząsteczkowy, hydromanil, ekstensywna, soja – inhibitor to super wynalazek Lenno- DZIAŁA, dme, niacinamid, olej z wiesiołka.

Zdarza się, że nie wyglądam jak z żurnala i rzeczywiście mogę straszyć, ale po rekonwalescencji wyglądam super. Często mam awantury w domu, co ja znowu sobie zrobiłam, ale myślę, że na stałe wpisało się to w mój grafik. Nie wiem tylko, czy to coś ze mną nie tak .., ale zauważyłam, że nawet jak wyglądam niezbyt to obiecuję sobie, że następnym razem może będę wyglądać jeszcze gorzej, a potem ….lepiej.


Jak chodzi o dietę to zawsze starałam się jeść zdrowo (czasami mam małe odstępstwa) dodatkowo stosuję suplementację. Zajadam body max, kwasy, wit. b w określonym terminie, ekstrakt z winogron, msm, cynk, czasami robię głodówkę i piję ziółka na oczyszczenie. W chwili obecnej szukam czegoś co podkręci moje szare komórki i ożywi mnie trochę.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona i dziękuję Wam Wszystkim za wsparcie i pomoc. Cieszę się, że mam kolejną pasję, która pozwala mi być dłużej młodą i pięknieć.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Poly


Dołączył: 24 Sty 2006
Posty: 1693


Wysłany: Pon Sty 08, 2007 0:11
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Oczywiscie podpisuje pod wczesniejszymi wypowiedziami, że podstawa to filtry.
Ale po tym roku zauwazylajm,że kwasy wogole juz przestaly mnie intersować . Oprocz tca oczywiscie Wink.
Efekty w porownaniu z zorakiem, tetonoina czy atredermem sa naprawde mizerne. Nadaja sie tylko jako podklad pod retinoidy i wtedy sluza dobrze. Kiedys wydawalo mi się ,że bha naprawde oczywszczaja mi twarz i polepsza mi wyglad skory ale przyrownujac do zoraca to efekty są minimalne i juz nie zadawalaja mnie. Solidne obdzieranko raz na jakis czas wskazane i to bardzo, wtedy dopiero widac efekty i moc retinoidow Very Happy .
Co do reszty mazidel robie, poniewaz czuje sie jakos bezpieczniej i wiem przynajmiej co klade na skore. Ale to tylko maly dodatek do filtrow i rertinoidow, poniewaz one tutaj sa najwazniejsze Razz . A bez kwasu ha juz nie potrafie zyc, poniewaz jest uniwerslany i nadaje sie do wszytskiego.

Co do suplementow, to cala rodzina juz smieje się ze mnie ,że chyba chce się zakonserwowac na 200 lat Laughing .

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
marzena
Administrator

Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 1085
Skąd: Floryda

Wysłany: Pon Sty 08, 2007 4:07
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Po - niedlugiej zreszta - przerwie wrocilam rano do C-serum i jednak jest roznica w wygladzie cery. Jestem taka troche "swiezsza". Odszczekuje wiec to, co napisalam powyzej.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mgielka


Dołączył: 20 Sty 2006
Posty: 241


Wysłany: Pon Sty 08, 2007 21:59
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


nieco ponad rok temu zaczęłam "właściwą" pielęgnację, po próbie bycia 100 proc natural Smile

zaczełam od Diacnealu i z przerwami uzywam go do dziś.
Skutki używania jego plus później Atredermu- superekstrarewelacja, choć na poczatku był wysyp, na zeszłorocznego Sylwestra szłam jeszcze w "gulach". Wiosna to juz była piekna cera Smile
Teraz w szkole słuzę za przykład super bezproblemowej i ekstra napietej skóry.

Filtry- STARAM SIĘ Embarassed
obecnie avenka łosoś, bioderma 40 spray.
w Szwecji-nie łudzę się, na bank spływał filtr z geby, wróciłam biała, ale nie super "równomierna".
teraz praktycznie codziennie sie maluję- w zwiazku z nowa szkoła to własciwie mus-nieumalowana wizażystka to oksymoron Smile i stad mam wątpliwosci czy mi się wszystko nie sciera.
no i poza tym wstaje koło południa, a wtedy słońce wyyysoko.
mało mówimy o filtrach ostatnio, to i motywacji mniej żeby pilnowac ilosci.

A może łosoś na gruncie z serum C+ E+FE+HA tak pieknie się wchłania .

serum C+E- najbardziej wizualny efekt ze wszystkich serów.

nawilzacze-HA wygrywa, sera z hydromanilem sa chyba ciut za tłuste, HA+olej jest naprawde git i ma wiele pobocznych miłych zastosowań.

włosy- kupny szampon-Fitomed, Babydream, ewentualnie wspomagany.
na to super-spray jedwab+ekstensyna, i t mi wystarcza, czasem maska z kokosa.
Będę wracać do olejkow cytrusowych dla przyjemnosci i efektu rozjasnienia, którego co prawda do tej pory nie stwierdziłam z cała pewnnoscia:)

kwasy- poza glikolowym w Diacnealu dopiero niedawno zaczęłam uzywać BHA w toniku, ciezko cokolwiek powiedzieć. Ale mam troje królików- i jedna zauwazyła już istotna poprawęSmile

W ogóle uchodzę za dziwaka, po co komu filtry, jak można się umalować, cos co łuszczy robi dobrze? niemozliwe:)

Olejek do mycia geby-niezbedny, miły,łagodny, dokładny etc Smile

W planach na przedwiośnie jest opracowanie patentów na :
-szybkie i precyzyjnie wycelowane w czas łuszczenie (coraz rzadziej moge sobie na to pozwolić)
-delikatne i super dokładne złuszczenie skórek, zeby nie wylazło wiecej w najmnije spodziewanym momencie.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
joan.m


Dołączył: 07 Maj 2006
Posty: 38


Wysłany: Pią Cze 01, 2007 10:40
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Jak wygląda wasza pielęgnacja i codzienna rutyna teraz, na początku czerwca 2007? Co stosujecie, co zostało odrzucone, a co dodane?
Jakie filtry i suplementy?

Pozdrawiam
Joanna

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
lenna


Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 3139


Wysłany: Pią Cze 01, 2007 17:54
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


U mnie spore zmiany, Joan

- przestalam w agresywny sposob stosowac retinoidy, teraz tylko tyle zeby utrzymac to, co juz uzyskalam, miec czyste pory i sie nie luszczyc. Z porami niestety nie jest tak dobrze jakbym chciala, moze czesciowo wroce do isotrexu...
- filtr bez zmian - sprayowy antek spf 40, pudru idealnego nie znalazlam i trace nadzieje...
- serumek wszechczasow, czyli kiszonka sojowa
- do diety dodalam zielone soki, izoflawony, belt nawilzajacy - co do izoflawonow to mam jednak takie wrazenie, ze sojowe mi sluza, a od koniczyny chyba mnie niezle wypryszcza czyli prawdopodobnie zostaje przy sojowym jogurcie z wkladka -> dzieki temu zestawowi mam super gladka skore na ciele.
- dekolt, ramiona, kawalki plecow traktuje od jakiegos czasu salicylem zgodnie z metoda o ktorej pisala Saskia, czyli 30% raz w tygodniu, a na co dzien 10% - smaruje sie tym jakas godzine przed myciem, zakladam szlafrok, potem zmywam. O ile mi sie chce czy mam sile. Gesia skorka i inne paskudztwa odeszly w sina dal. Polecam.
- przestalam tez udawac przed soba, ze lubie c-serum. Nie lubie i juz. Geba i okolice wola soje, rece niacinamide. Tak sie ostatnio zastanawialam, czy nie mozna by stosowac C wieczorem, a pozniej zmywac, skoro szybko sie wchlania i zostaje w skorze na pare dni...?
- mam swietne i blyskawiczne efekty w kwestii przyciemniania skory - zajadam raz dziennie przy okazji jakiegos tluszczu mix karotenoidow, kurkumine z piperina, zew czasem kwercetyna wkropiona do retinoidu.
- kosmetyczne odkrycia-gotowce: glownie wlosowe jak nizoral, ktory sluzy skalpowi i co dziwne nie szkodzi wlosom, mimo ze sls z niego az kapie, ratunek dla spalonych wlosow czyli aphogee, farbujacy guhl i odbijajacy spray pantene; odkrycie przypadkowe - olejek herbaciany na paznokcie, mimo ze sa zdrowe to dziala wygladzajaco, rozjasniajaco, czyszczaco. Nie mam bladego pojecia dlaczego.
- w perspektywnie mam przetestowanie kielbasy na biust, znalezienie czegos na maksymalne zwezenie porow. A, i ostrzykniecie.
- od czasu przystrzyzyn zapuszczam wlosy do samej doopy jak kolezanki Wink zrobilam wiec nalewke z pokrzyw i rzepy, pozajadam biotyne, jako zrodlo aminokwasow mam bialko serwatkowe. I tyle.


curtseytyty

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Poly


Dołączył: 24 Sty 2006
Posty: 1693


Wysłany: Sob Cze 02, 2007 13:02
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


U mnie raczej rozleniwienie Wink

Wit C skonczyla mi sie juz ok dwa miesiace temu i jakos caly czas mam wazniejsze sprawy niz zakupy netowe Rolling Eyes .

Wiec rano uzywam albo hydrolaty cytrynowego albo rozanego, wieczorem tonik winogronowy. W zwiazku z tym,że juz lato nastalo to zoracu uzywam tylko raz na tydzien. Luszcze sie nadal , chociaz lekko i tylko na brodzie , i okolicach ust. Inne czesi twarzy wogole juz nie luszcza mi sie, nawet przy bardzoc czestym uzywaniu.

Brak mi jest kwasow BHA do geby ,wiec na dniach spowrotem wprowadze , poniewaz mam duze sklonnosci do zanieczyszczania sie cery, i na przyklad wczoraj jak spocilam sie na twarzy , poniewaz bylo cholernie gorąco to dzisiaj juz mam brodę i okolice nosa cale w jakis drobnych syfkach Evil or Very Mad

Do glowy uzywam regularnie octu jablkowego na zmine z odzywka koloryzujacą. Pianki z filtrem nivea.

Bardziej zwracam uwage na odzywianie, co do suplementów to jem standardowo , biotyne, cynk, chrom, wit. C , rutyne, i teraz dodatkowo beta caroten.

I chyba to wszytsko Rolling Eyes


Edit !
Zapomnilamo plecach.

Przez zime uzywalam regularnie atrdermu, zluszczal,ale syfy wyskakiwaly nadal. Teraz na lato przerzucilam sie na lysanel active na zmiene z acne derm i jest git Wink .

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
PaniKota


Dołączył: 23 Sty 2006
Posty: 629


Wysłany: Nie Cze 03, 2007 14:29
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


No dobra, teraz ja Smile Joan wyciągnęła wątek doświadczonych laborantek, ale może i moje raczej ostrożne doświadczenia komuś się przydadzą.

Kota rok temu: trądzik gulowaty, dermatologom za eksperymenty na żywym organizmie dziękujemy.
Pielęgnacja: rozwodniony juvit C wzbogacony o wymęczoną w aptece witaminę C w proszku + avene + mąka ziemniaczana. O retinoidach Kota wie, ale że diacneal brudzi tylko poduszkę, a ona nie wyklucza potomka, na noc idzie cleanance K + diroseal na naczynka pod nosem i na szczytach policzków.
Efekty: stała pielęgnacja i delikatne złuszczanie w zasadzie trądzik redukują. Witamina C redukuje sińce pod oczyma, gliceryna likwiduje zaczątki zmarszczek po oczyma. Kota myśli o pozbyciu się śladów potrądzikowych. W tym celu kolaboruje z Marzeną, która tłumaczy, że diabeł nie taki straszny, jak go malują.
Kota kupuje kwas migdałowy, który nie złuszcza, nie podrażnia, ale nieodmiennie powoduje wysyp gul. Na plecach nim traktowanych też.
Zdesperowana Kota prosi znajomego lekarza psychiatrę o receptę na atre, zorac i retin. Również nierozdrabniając się, zostawia sporo pieniędzy w mazidłach. Olejek do mycia twarzy uwalnia ją od rzucania się na krople do oczu po umyciu twarzy. Matkę Koty chwalą, że odmłodniała (kwas liponowy), matka Koty chwali Kotę, że wreszcie nie ma "sucho" na twarzy.
Kota z zaciśniętymi zębami znosi atre aplikowane na plecy - po opadnięciu skorupy wyłania się gładka skóra. Z gębą nie ma tak dobrze - retin powoduje buraka, a łuszczą się tylko opuszki palców. Jeśli nie teraz to kiedy - Kota aplikuje zorac i niemal umiera ze szczęścia. Gule znikają jak wymazane chińską gumką zapachową zapamiętaną z dzieciństwa. Kota zastanawia się, czy nie pozwać tych wszystkich dobrze opłacanych dermatologów, z których żaden nawet się nie zająknął o retinoidach.

Kota po roku już wie:

problem: bez stałego złuszczania keranocyty mnożą się jak oszalałe. Na skórze wyczuwalne są szorstkawe placki, potem pojawiają się gule, które chodzą stadami.
rozwiązanie: zorac zorac i jeszcze raz zorac.

problem: Skóra reaguje gulami na wszystko co nowe, wszystko, czego jest za dużo, wszystko co podrażnia. Kota się nie dziwi - w końcu na hałas, zmiany pogody, bliźnich też reaguje jak księżniczka na ćwierć ziarnka grochu.
rozwiązanie: delikatna pielęgnacja, jak najmniej zmian (Kota żądzę wypróbowania mazidłowych cudów przypłaciła następująco: więcej niż jeden nowy składnik delikatnie przemycony=gule)

przeciwwskazania: naczynka
rozwiązanie: zorac, delikatna pielęgnacja

przeciwwskazania: nietolerancja alkoholu
rozwiązania: i dobrze, przy naczynkach i histerycznych gulach i tak nie miałby sensu

problem: potrądzikowe ślady
rozwiązanie: nie powodujący mocnego złuszczania zorac sobie z tym nie poradzi. Kota usiłuje znaleźć kompromis pomiędzy cackaniem się ze skórą, a zdarciem jej z siebie. Dodatkowy problem stanowi dość niski, acz nieprzewidywalny próg podrażnienia i stosunkowo wysoki próg złuszczania. 20% salicyl w oleju robi w zasadzie to samo co 2%, czyli lekko złuszcza, ale za to jak podrażnia. Póki co- odpukać - wydaje się, że obiecująco się zapowiada TCA. Nie podrażnia, a usuwa parę warstw na całej twarzy.

problem: coraz wyraźniejsze bruzdy nosowo wargowe. Nadmiar skóry na powiekach (rodzicielkę czas oszczędza, ale oczęta to ma jak basset)
rozwiązanie: bez eksperymentów się nie obejdzie, a tego Kota się boi z racji jako tako ujarzmionego trądziku. Na razie może TCA i czytanie postów mądrzejszych i odważniejszych koleżanek.

problem: odwieczne cienie pod oczyma
rozwiązanie: higieniczny tryb życia odpada. Pomagał active C, pomagał juvit wzbogacony o wit C, mazidłowa witamina nie działa. Zresztą w ogóle przestała chyba działać - 20% nie szczypie nawet po mocniejszym zorakowaniu. Może po ponad pół roku proszek stracił moc, bo i pH serum jest chyba wyższe niż kiedyś - papierek nie jest tak jadowicie czerwony.

problem: nierówny koloryt skóry, czasem jest szarawa
rozwiązanie: niacyamid i kropla maceratu marchwionego w serum i? chyba pora na suplementację.

Pielęgnacja pyska:
rano przemycie twarzy łącznie z oczyma hydrolatem rumiankowym lub z zielonej herbaty i szorowanie zębów
C-serum i ćwiczenia, potem prysznic
5% niacyamidu w hydrolacie + winogrona z HA w hydrolacie + filtr
po zmroku na zmianę zorac lub serum salicylowe (to ostatnie na nieformalne wyjście + korektor + pudry upiększające)
na noc serum olejowe z soją, gliceryną, mocznikiem i pantenolem (najlepiej na dzikiej róży, do stanu skóry i temperatury otoczenia dostosowywane ilością oleju i HA)

Nie powstrzymałam się od przetestowania alg - fajne są, chociaż śmierdzi toto i jest upierdliwe. Lico jak wyprasowane - gładkie, jasne. Przez 2 godziny. Chyba nie chce mi się wydawać lasy i tracić czasu na "maskowanie" się co dwa dni.

Włosy: kochają Marzenę. Mycie odżywką, łagodne znalezisko szamponowe czyli Node, spray proteinowy. Chyba polubią aloes i olejowanie. Rozważam rezygnację z balejażu i powrót do chny - w liceum były gęstsze, ale może to z zupełnie innego powodu.

suplementacja:
Bardzo nie: ogórecznik na skórze i doustnie (a jest to składnik większości parafarmceutyków nawilżających) powoduje drobniutkie białe wypryski. Len na skórze i doustnie powoduje gule. Celluvita (różeniec, zielona herabta, spirulina, biotyna) powoduje (najprawdopodobniej) stany depresyjne (jak po dianie, żadna przyjemność) A szkoda - różeniec ciału daje wspaniałego kopa, zwłaszcza meteoropaci powinni się z nim bliżej zapoznać.
I tak pokonałam niechęć do łykania czegokolwiek i obecnie podjadam na zmianę:
oeparol na nawilżenie (wiesiołek jest gut)
maxivision głównie na oczy
A+E
wit C
A powinnam znacznie więcej

Regularnie ćwiczę, polubiłam gotowanie, jestem bardziej zen Wink Po części dzięki LU - w końcu nie bez znaczenia jest towarzystwo, choćby wirtualne, osób ciekawych świata, a nie zapiekłych w niechęci i udowadnianiu, że wiedzą lepiej. (To takie pudełko wazeliny dla tych, którzy dzielnie przetrwali najdłuższy post wszechświata Razz)

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer gadu-gadu
cobraverde


Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 34


Wysłany: Pon Cze 11, 2007 14:47
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


różeniec w postaci proszku jest tu:

http://www.magicznyogrod.pl/rhodiolarosea-p-90....da5008d47ed72bc91

zresztą jest tam kilka ciekawych ziółek

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
malgomalgo


Dołączył: 04 Maj 2006
Posty: 23
Skąd: zielona góra

Wysłany: Sob Cze 16, 2007 13:34
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



cobraverde napisał:
różeniec w postaci proszku jest tu:

http://www.magicznyogrod.pl/rhodiolarosea-p-90....da5008d47ed72bc91

zresztą jest tam kilka ciekawych ziółek


hm... a nie martwi Cię to co napisano pod każdym z tych ziółek w oświadczeniu?
Cytat:
Oświadczenie
Produkt nie jest przeznaczony do spożycia przez ludzi. Wszystkie informacje, które dostarczamy na ich temat mają historyczny, naukowy i edukacyjny cel. Nigdy nie powinny być interpretowane jako zalecenie stosowania w celach medycznych, kosmetycznych określonych produktów. Stosowanie ich w oparciu o historyczny kontekst jest podejmowane wyłącznie na ryzyko kupującego. Wszelkie informacje na temat produktów nie zostały zaaprobowane przez EMEA (Europejską Agencję Leków)


Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Saskia


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 505


Wysłany: Sob Cze 16, 2007 14:06
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



malgomalgo napisał:

cobraverde napisał:
różeniec w postaci proszku jest tu:

http://www.magicznyogrod.pl/rhodiolarosea-p-90....da5008d47ed72bc91

zresztą jest tam kilka ciekawych ziółek


hm... a nie martwi Cię to co napisano pod każdym z tych ziółek w oświadczeniu?
Cytat:
Oświadczenie
Produkt nie jest przeznaczony do spożycia przez ludzi. Wszystkie informacje, które dostarczamy na ich temat mają historyczny, naukowy i edukacyjny cel. Nigdy nie powinny być interpretowane jako zalecenie stosowania w celach medycznych, kosmetycznych określonych produktów. Stosowanie ich w oparciu o historyczny kontekst jest podejmowane wyłącznie na ryzyko kupującego. Wszelkie informacje na temat produktów nie zostały zaaprobowane przez EMEA (Europejską Agencję Leków)

Zastanawia mnie po co ten sklep?
w sprzedazy kapsulki? http://www.magicznyogrod.pl/5htpwkapsulkach-p-1...da5008d47ed72bc91
opis koncowy powala z nog:
http://www.magicznyogrod.pl/guarana-p-63.html?o...da5008d47ed72bc91

Cytat:
Przeciwwskazania: Jeżeli masz spore nadciśnienie, masz słabe serce. Nie spożywaj wieczorem, chyba że chcesz siedzieć długo w nocy !

Oświadczenie
Produkt nie jest przeznaczony do spożycia przez ludzi. Wszystkie informacje, które dostarczamy na ich temat mają historyczny, naukowy i edukacyjny cel. Nigdy nie powinny być interpretowane jako zalecenie stosowania w celach medycznych, kosmetycznych określonych produktów. Stosowanie ich w oparciu o historyczny kontekst jest podejmowane wyłącznie na ryzyko kupującego. Wszelkie informacje na temat produktów nie zostały zaaprobowane przez EMEA (Europejską Agencję Leków)

Obawiam sie, ze w sadzie nie mogliby sie zaslaniac umieszczona regula z ostrzezeniem - oswiadczeniem thinking

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ayahuasca
Administrator

Dołączył: 22 Paź 2006
Posty: 707


Wysłany: Sob Cze 16, 2007 15:02
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Sklep nie do końca szczerozłoty: http://www.magicznyogrod.pl/argyreianervosahawa...odrose-p-112.html

LSA jest związkiem pokrewnym LSD i znajduje się w wykazie substancji odurzających. Jest w Polsce nielegalne. Już wiadomo, skąd w nazwie "magiczny" Wink

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
cobraverde


Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 34


Wysłany: Pon Cze 18, 2007 11:44
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


jakoś wcale nie martwię się powyższym...

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
lenna


Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 3139


Wysłany: Czw Mar 05, 2009 9:35
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


.... a po 4 latach tak sie zastanawiam czy mozna dojsc do kresu tematyki, kresu szperania i wiecznych ulepszen. nie chodzi mi o zmeczenie materialu, bardziej o wyciagniecie praktycznych wnioskow z wlasnych doswiadczen.

w przerwie od forum poczulam jak bardzo mialam dosyc wlasnego nienasyconego apetytu, szafek zawalonych kosmetycznymi szpargalami i forsy plynacej szerokim strumieniem. dnia pewnego wywalilam prawie wszystko pizdziec i poczulam wieeeelka ulge. powiew wolnosci Wink

znalazlam idealny szampon, odzywke, psiuk do wlosow, filtr, wlosowstrzymywacz, krem do stop, serum w postaci kesjowych liposomow, idealny poroczysciel pegowo-salicylowy, inozytol i tak dalej. odkrylam, ze mam nietolerancje glutenu i klopoty z insulina, zadbanie o te dwie sprawy zdzialalo w pare tygodni wiecej niz wszelkie cudowne wcierki, serumki, pachnace wody...

poza tym stwierdzam z przykroscia, ze to wszystko wychodzi o wiele drozej niz niezbyt tanie gotowce, bo czlowiek tak sie latwo nakreca na kolejne cuda na kiju, ze ciagle testuje i testuje liczac na jakis powalajacy efekt. no i kolacze mi sie pytanie czy czasem nie dochodzi sie do punktu, w ktorym znaczaco lepiej juz byc nie moze? i ze poza pewnym bazowym zestawem (ktorego wypracowanie moze jednak troche zajac) nie ma co rozplywac sie nad kolejnym olejem, ekstraktem, kwasikiem, a ew nadwyzke spozytkowac lepiej (np na delikatny botox czy wypelniacz), bo jest wyrazna granica, za ktora wiele nie da sie zrobic nawet z kligmanem. ta granica to wlasne geny i niestety wlasny wiek.

no ale niektorym trzeba bylo 4 lat, zeby do tego dojsc...

nikt tu nie ma podobnych refleksji?

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
lucylla


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 130
Skąd: Gdansk

Wysłany: Czw Mar 05, 2009 9:56
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Ja mam podobne refleksje,też nad tym się zastanawiałam po roku eksperymentów.Zgadzam z Tobą we wszystkim.Nie da się dokonać cudów.Żadna pielęgnacja nie cofnie starzenia się skóry,trzeba się z tym pogodzić Sad Ja dla siebie staram się wypracować taki sposób pielęgnacji,żeby złagodzić skutki starzenia się skóry.Mam dobre geny,moja skóra wygląda młodziej ,niż wskazuje wiek,więc cieszę się z tego i daję sobie sprawę z tego,że nie dokonam niemożliwego.Muszę tylko jeszcze popracować nad programem pielęgnacji

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
selya


Dołączył: 20 Sty 2006
Posty: 198
Skąd: Gdańsk

Wysłany: Czw Mar 05, 2009 12:30
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



Lenna napisał:
nikt tu nie ma podobnych refleksji?

Ma i to bardzo podobne Very Happy
Łącznie z powiewem wolności po wywaleniu różnych cudów.
Chociaż już 2 lata temu, gdy pisałam poprzedni post, myślałam całkiem racjonalnie.
Dzisiaj to co wypracowałam cieszy mnie, służąc jednocześnie. Kręcę jedynie serum na dzień i na noc oraz serum na końcówki włosów. Czasem masło do ciała (żadne sklepowe nie jest na razie w stanie przebić tego cuda) i odżywkę do rzęs. Tunninguję kerastimem psikacz do włosów i szampon.
Czasem coś przetestuję.
Dobrze mi tak jak jest Laughing

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Noor


Dołączył: 21 Sty 2006
Posty: 470


Wysłany: Czw Mar 05, 2009 12:53
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



Lenna napisał:
nikt tu nie ma podobnych refleksji?

Ja. Do tego stopnia, że już od dłuższego czasu zaczęłam raczej ulepszać (na dłoni lub warstwami na paszczy) ulubione gotowce i to tylko liposomami kesji, HA+oil, wit. C, czy niacynamidem (chociaż ten jeśli w jakikolwiek sposób na mnie działa, to bardzo dobrze się z tym kryje Rolling Eyes ), a skończyłam prowadzić w lodówce hurtownię składników kosmetycznych, z których większość mi się przeterminowała.
Czasem umerdam sobie podstawowe wodne serum C+FA (bo daje u mnie efekty) i serum na naczynka i tylko do nich coś sprowadzam. Aha! No i piling z bromelainą.

Ale powoli szykuję się na nalot na peptydy...

_________________
Noor

Ostatnio zmieniony przez Noor dnia Nie Lis 08, 2009 14:19, w całości zmieniany 4 razy

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maria22


Dołączył: 08 Sie 2007
Posty: 229


Wysłany: Czw Mar 05, 2009 14:34
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Zgadzam się z Lenną, w sumie już jakiś czas temu zaczęło cos mi tam świtać, niestety zaczęło switać, jak się okazało, że w lodówce miejsca brak na nowe bajery, a portfel zaczyna powoli głodować Wink . Zaczęłam doceniać gotowce, komfort ich stosowania i, co może niektórych zdziwi skuteczność. I tak np. ze swojej strony na skórę naczynkową, suchą i delikatną mogę polecić nową serię Farmony Antiredness, wypróbowałam już serum (to małe 15 ml), świetne na naczynka + krem spf 15, wiem, wiem to tylko 15, ale czuję naprawdę ulgę, bo te wszystkie apteczne filtry 50+ dobijał mnie: bieliły, zostawiały smugi, drażniły oczy, wysuszały. Farmona ma też fajne ziołowe szampony, no i odżywkę bez spłukiwania - zielona ze skrzypem. Już raczej nie będę kręcić domowych kremów, sparayów na włosy itp. nie chce mi się.

Co zostawię zatem? Na pewno serum z wit. C, ale moze coś prostrzego uda mi się skombinować, wcierki do włosów na razie zostają, ale jak tylko wykończę ziołowe ekstrakty, to kupuję gotowca, loxon z dodatkami zostaje, zostaną też hydrolaty, maseczka spirulinowa, jakieś pojedyncze dodatki wrzucane do gotowcóe np. nawilżacz cukrowy czy kompleks na naczynka, macerat z kasztanowca czy wit. E.

Nie mniej jednak dzięki Wam zainteresowałam się tym, co sotuje na paszczę i pewnie mi tak zostaje, a fascynacja półproduktami była naprawdę miłą przygodą Wink

_________________

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
aniam69


Dołączył: 08 Sie 2006
Posty: 423


Wysłany: Pią Mar 06, 2009 21:39
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Mam wieczór podsumowań.
Nie bez znaczenia jest fakt, że powinnam teraz intensywnie zasuwać na szmacie, bo jutro muszę mieć błysk w chałupie; odwlekając sprzątanie (może się zrobi samo Laughing) i ja napiszę słów parę...

Właściwie mogłabym zacytować większość Waszych powyższych wypowiedzi i złożyć pod nimi uroczysty podpis za zgodność Laughing

Moja lodówka wciąż jeszcze jest napchana; choć po ostatnim przeglądzie wszystko jest w terminie ważności, to do śmieci poszło tyle dobra, że jestem zła na siebie. W temperaturze pokojowej, w dwóch wielkie koszach trzymam masę prochów. Już dawno powinnam je zjeść i nakarmić rodzinę, ale problem polega na tym, że nie chce mi się nawet napełniać kapsułek. Więc stoi odłogiem. A szkoda, bo nam służyła ta szamańska suplementacja.

Z całego tego mazidlanego wariactwa wyszłam zwycięsko.
Mam te swoje 39 i pół Cool i gębę bez zmarszczek. Atrederm kocham, bo wyprasował mi tę lwią. Innych nie miałam i nie mam dzięki genom pewnie, a komplement sprzed kilku dni od koleżanki dentystki, że to aż niemożliwe w naszym wieku, moją miłość do Atredermu podtrzymuje, a wręcz rozpala.

Niespodzianki czy gule na gębie występują sporadycznie i wynikają jedynie z macanek a nie z jakiegoś schorzenia typu starczy Cool trądzik, jak to drzewiej bywało.

Umiem opanować wielkość porów, które kiedyś były ogromne; dziś miewam dni, że ich nie widać. Nie wierzę, że znikną na zawsze, ale mimo to odtrąbię zwycięstwo, bo porównania z dawnym stanem nie ma. Zwłaszcza kilka dni po użyciu lha na pegu Exclamation

Do końca moich dni pozostanie ze mną salicyl, takze na pegu Cool, bo dzięki niemu mam plecy, które mogę pokazać bez wstydu, a z twarzy zniknęły zamknięte zaskórniki. Po dwudziestu latach rozstałam się z nimi bez żalu Laughing

Serum C nie robi mi z cerą niczego (prócz podszczypywania czasami).
Ani dobrze ani źle. Jak mam wenę to ukręcę i używam, ale jak mi się skończy - nie płaczę.

Używam toniku laktobionowego 5%. Nie wiem czemu, bo j/w.

Nigdy nie przyrządziłam własnoręcznie żadnego kremu ani masła do ciała.
Na gębę idą proste gotowce z dodatkiem HA (jak mi się chce iść poń do lodówki).

Dół szoruję z rzadka ciepłą kawą z solą i cynamonem. Nie używam niczego do nawilżania ciała bo nie potrafię. Nie zasnę nasmarowana czymkolwiek. Cenne oleje dodaję do myjadła i to mi wystarcza.

Lubię niacynamid i zawszem mam 5% tonik bo to szybki bill w przygotowaniu jest i dobrze robi na dłonie i ciało.

Mam taki plan: przestanę być taka zblazowana kosmetycznie i jakoś się zmobilizuję, po czym wykończę zapasy ale na pewno będę już powściągliwa mazidlanie. Żadnych nowych podniet nie szukam i żadnych nowości nie planuję wprowadzać.
Parafrazując niejaką Laughing Kopernik: złe mazidło wypiera dobre...

Po tych wszystkich doświadczeniach cieszy mnie, że znam swój niezbędnik i w związku z tym nie będę już szastać forsą, na pewno będzie mi łatwiej przetrwać kryzys Very Happy

Edit: zapomniałam o filtrach, których używam sumiennie.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Numer gadu-gadu
Lemongrass


Dołączył: 12 Gru 2008
Posty: 158


Wysłany: Sob Mar 07, 2009 8:25
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


no to i ja coś skrobnę, choć ze mnie to taki mały pikuś mazidlany w porównaniu z Waszą wiedzą i doświadczeniem

obiema rękami i nogami podpisuję się pod Waszymi obserwacjami - a już myślałam, że to tylko ja jestem jakaś dziwna i nie do końca zachwycona wynikami pielęgnacji opartej wyłącznie na samoróbkach, choćby nie wiem jak wymyślnych

bardzo Wam jestem wdzięczna za powstrzymanie mnie powyższymi postami przed dalszym odchudzaniem portfela i zapełnianiem lodówki oraz kolejnych półek spiżarni w nadziei znalezienia cudownej formulacji - panaceum na niedoskonałości zbliżającej się do 40stki skóry

Lenna, dzięki za wzmiankę o botoksie i wypełniaczach, bo niektórzy patrzą na mnie jak na ufo kiedy wygłaszam moje opinie na ten temat..

koniec z kolejnymi próbami ukręcenia zadowalającej wersji kremu, ale na pewno zostanę przy tonikach z PHA bo mi służą, olejowej wit. C podrasowanej A+E (w celach rolkowych), kesjowych liposomach naczynkowych oraz wodnych serach wypakowanych aktivsami (ukłon w stronę Koty..) pod krem sklepowy ulepszony dawką natury Smile

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ila


Dołączył: 19 Wrz 2008
Posty: 62


Wysłany: Sob Mar 07, 2009 15:35
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Ohoho, widzę, że nie tylko u mnie w lodówce więcej miejsca.
Od 3 lat bawię się w samorobione kosmetyki.
Nie jeden olej wypróbowałam, serum itp.
Pamiętam pierwsze wielkie zamówienia z mazideł, biochemi, latanie po aptekach za masłem kakaowym, wodą różaną.

Nie powiem, że źle na tym wyszłam, trzymałam jakoś w ryzach wypryski, pory, skóra na ciele zrobiła mi się gładasza. Ale po roku stwierdziłam, że ... to jakoś sensu nie miało, wiele rzeczy mnie zapychało, z wit.c zupelnie się nie polubiłam.
Jedyne co cały czas mi towarzyszy to kwas: najpierw migdał teraz salicyl i to regularnie domawiam. Jeszcze jakieś hydrolaty dla samej przyjemności stosowania.
Jak się trafią jakieś próbki kręce serum na końcówki włosów, z twarzą już tyle nie kombinuję.
Reszta to w miarę narturlane gotowce: do ciała oliwka z Hippa, na twarz krem z rosssmana.
Efekt- więcej czasu rano, bo nie musze kursować między lodówką, a łazienką. Zywkłe produkty i tak musiałam mięć bo często wyjeżdżam, więc miejsca jakoś dużo więcej w domu. Tylko portfel dalej pusty, ale teraz spłukuje się na perfumy Wink

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
midsummer


Dołączył: 03 Kwi 2008
Posty: 167
Skąd: kraków

Wysłany: Pią Mar 13, 2009 22:29
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Moje laboranckie doswiadczenie jest mniejsze, ale tez mnie dopada zniechecenie. Przeczytawszy praktycznie cale LU i multum rewelacji na temat wielu skladnikow doszlam do wniosku, ze niemozliwe jest stosowanie wszystkiego, wiec na cos sie trzeba zdecydowac. Jest pare rzeczy, ktore chcialabym wciapnac do jednego serum, ale chyba sie nie da, a moze sie da Rolling Eyes Moje hity to ceramidy kesji, kompleks naczynkowy, niacynamid, HA, gliceryna, bo dobrze mnie nawilza, pantenol. Czy moge to wszystko zmieszac w jednym serum czy nie bardzo, prosze o wypowiedz madrzejszych.

Lubie tez oleje i lubie serum C&E i z niego nie zrezygnuje.

Filtry i kwasy, bo retinoidow narazie nie bede stosowac.

Oprocz tego olej kokosowy na wlosy ( chcialam zamowic jeszcze z nasion z bawelny i kielkow pszenicy, i mieszac je, ale zastanawiam sie czy warto). Do szamponu babydream- kwas mlekowy i hydromanil.

Na cialo albo olej+nmf, albo niacynamid+gliceryna albo 12% mlekowy.

Na rece serum Koty, ale juz stracilam nadzieje na to, ze cokolowiek poradzi sobie z ich suchoscia.

Na stopy Alantan wymieszany z mocznikiem.


Lenna, czy ta odzywka to dalej Phytosesame?? Ona jest chyba niedostepna w Polsce? Na strawberrynet jest po 94 zl Neutral Cena bandycka.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
selya


Dołączył: 20 Sty 2006
Posty: 198
Skąd: Gdańsk

Wysłany: Sro Mar 18, 2009 11:13
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


tak sobie myślę, że aby dotrzeć do optymalnego dla siebie zestawu często potrzebne są te wszystkie przegięcia po drodze
plus szczypta zdrowego rozsądku
trudno jest trafić od razu w idealny program pielęgnacyjny, to może potrwać i kosztować trochę czasu i pieniędzy
myślę, że warto spróbować
poza tym wydaje mi się, że nawet po znalezieniu 'ideału' warto pozostać otwartym na bodźce zewnętrzne, bo przecież cały czas zmieniamy się - my i nasze potrzeby
w pielęgnacji jest tak jak w pozostałych dziedzinach życia - warto sobie ustawić priorytety
dla mnie ważne jest, że dbam o siebie, ale nie jest to istotą mojego życia
czuję się z tym co tutaj robię dobrze, ale rozwijam sie i realizuję w innych dziedzinach Smile

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maria22


Dołączył: 08 Sie 2007
Posty: 229


Wysłany: Sro Mar 18, 2009 18:56
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


midsummmer, gratuluję światłości umysłu, ja od początku założyłam sobie, że będę stosować wszystko Shocked . Swoją drogą dziewczyny, co takiego robą ceramidy z wlosami, że tak się zachwycacie? Czy to tosamo, co proteiny np. owies hydrolizowany czy keratyna? Myslę nad zamówieniem ceramidów, ale poczytam opinie najpierw, co by lodówki nie zawalać.

_________________

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Izolda


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 967
Skąd: Warszawa

Wysłany: Sro Kwi 08, 2009 10:30
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Lenna Marzena myślałam, ze DMAE wszyscy do kosza wyrzucili Wink

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crumb


Dołączył: 22 Sty 2006
Posty: 1334


Wysłany: Nie Kwi 12, 2009 15:12
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Cześć czołem kluchy z rosołem! Mr. Green
Dawno mnie tu nie było, zajrzałam z ciekawości..Z dawnych zwyczajów zostałam przy filtrowaniu się Antheliosem D-P, hydrolatach, serum z niacynamidem. Czasem machnę coś na włosy z keratyną czy panthenolem, ale rzadko. Poza tym mam błogi spokój, że starzeję się na luzie (i nawet mi z tym do twarzy Wink to znaczy wiecie, ta ustawiczna pogoń za coraz to nowymi wynalazkami na kiju jak to słusznie określiłyście, kombinowanie co -z czym-w jakiej proporcji, mieszanie, odmierzanie, ordynarne butelki kopcujące w szafce i lodówce itepe itede. - męczyło mnie. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z Was właśnie to co wymieniłam stanowi największą wartość tej całej zabawy, no ale ja postanowiłam zażywać hedonizmu w jego najczystszej hedonistycznej postaci;) - dogadzaniu sobie. Praktycznie bez kompromisów. Dietę niskowęglowodanową staram się nadal trzymać jako panaceum na czystą cerę i dobre samopoczucie (jedno z drugiego wynika). Serdeczności świąteczne!

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Strona 1 z 2
Wyświetl posty z ostatnich:  
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu Forum Urody Strona Główna » Ogólna tematyka
Idź do strony 1, 2  Następny
Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

© Forum Urody
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group