nazwa:   
hasło:     
Zaloguj mnie automatycznie przy każdej wizycie
rejestracja szukaj wiadomości profil

Laboranckie doswiadczenia po roku... i 4 latach

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu Forum Urody Strona Główna » Ogólna tematyka
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Zobacz poprzedni temat / Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
lenna


Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 3139


Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 6:39
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Milo Crumba widziec po przerwie, choc to tylko wizyta z ciekawosci Wink

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crumb


Dołączył: 22 Sty 2006
Posty: 1334


Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 14:48
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



Lenna napisał:
Milo Crumba widziec po przerwie, choc to tylko wizyta z ciekawosci Wink


Czuję się zakłopotana, że tylko takie motywacje mną kierowały (może bliżej 40-tki coś mi znowu odwali by się złuszczać lub wówczas będę już szukać namiaru na doktora..)
Wzajemnie miło Ciebie Lenno i Was wszystkich widzieć Flowers (właśnie coś dawno nikt fotek nie dodawał - crumb żądny informacji)


Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
aniam69


Dołączył: 08 Sie 2006
Posty: 423


Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 17:31
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Crumb, wieki całe Cię nie było, witaj Very Happy

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Numer gadu-gadu
tatiana


Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 61


Wysłany: Pią Kwi 24, 2009 9:29
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


A sls-y w szamponach i odżywkach? Czy dalej ich unikacie?
Ja jestem w tyle za Wami, jeśli chodzi o doświadczenia laboranckie, do tej pory znajoma robiła mi kremy, niestety, to źródło zostało odcięte i będę musiała je robić sama. Moja lodówka właśnie zapełniła się półproduktami. Lubię to uczucie, że nie nakładam na skórę takiej ilości chemii. Że wiem, że w kosmetyku na pewno jest procentowo tyle i tyle danego składnika. Ale skorzytam z Waszych doświadczeń i zatrzymam się na tym, co mi służy, co za dużo to niezdrowo.
Na dzień bardzo służy mi serum z niacynamide i soją, szybko się wchłania, nawilża i nie pozostawia żadnego filmu.
Co do serum z wit c, cudu jakiegoś nie robi, ale jednak działa u mnie. Po jakimś czasie przyzwyczajamy się do lepszego wyglądu skóry i już tego nie zauważamy, ale kilka razy zdarzyło mi się przerywać stosowanie, nie raz z lenistwa i jednak skóra robiła się bardziej zmęczona, o gorszym kolorycie. Stosuję go jednak na noc. Nie lubie filmu jaki pozostawia na skórze.
Krem z lipoderminą, który miałam zrobiony przez koleżankę był wręcz luksusowy, zniwelował suchość, uspokoił skórę. Teraz zamierzam zrobić krem z koenzymem Q10.
To wszystko działa na skórę i jej odżywienie. Obwisy są jak były, ale tu cała moja nadzieja w ćwiczeniach.
Tonik migdałowy stosowany jakoś przypadkowo oczyścił mi trochę pory na policzkach, nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak "wypadanie zaskórników", ale sama tego doświadczyłam. Teraz stosuję go więc intensywnie na nosie.
Diacneal odstawiłam, wygładzał skórę, ale poza tym chyba nic nie robił.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
zambezzi


Dołączył: 20 Mar 2006
Posty: 517


Wysłany: Pon Lip 13, 2009 19:11
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


I za mna pare juz latek i przyznam, ze to bledne zakupowe kolo nadal czasami mnie dopada Evil or Very Mad . Obecnie sie zastanawiam w co zainwestowac w facial flex czy walek. Chyba mysle, ze obaa moga wiele zdzialac Question . Przyznam, ze ,przemawia to do mnie.
Ja niestety musialam na jakis czas odstawiac masakrowanie i niestety zauwazam tego konsekwencje. Grawitacja dziala,jak cholera. Moje opadajace powieki poszly niezle w dol, wiec albo je wytne w koncu albo cos mnie poratuje. Tak ogolnie cala facjata zzjezdza i taka mniej elastyczna.Obecnie pory mam mega ogromne ale jak pisalam gdzies wczesniej obwiniam za to wszytsko okres bycia kangurem.
Niestety i mnie czasami dopada lenistwo i praktycznie czlowiekowi sie bardziej chce tuningowac niz produkowac. Mysle, ze kwasy i reszta dziala, bo obecnie tego nie stosuje a pamietam,ze wygladalam o niebo lepiej. Zanim wroce do rownowagi troche minie, wiec postaram sie byc cierpliwa i konsekwentna w dzialaniu Idea

Jednak mam pozycje z ktorych nie zrezygnuje: niacynamid, kwas mlekowy uzywany nadal na wlosy i w tonikch, kwas salicylowy z pegiem cos do czego chce wrocic jak najszybciej, lubilam rowniez polaczenie migdalowca z salicylowym wedlug mnie taki piling znacznie lepiej dziala niz solo, serum z vit. c ferulowym lub liponowym -zmora ktorej nie chce mi sie krecic, ale dziala, hydrolaty i oleje, a takze apoghe pomagaja i stosuje. obecnie oprocz paru specyfikow nic szczegolnego nie lykam, ale mam pewne zamiary. Wlosy nadal myje odzywka i jest ok. Pomimo, ze zmienilam kolor nie narzekam.Ogolnie stwierdzam, ze pomimo trzydziestki i troche na karku nie jest tak zle a moze i nawet lepiej niz u innych.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Noor


Dołączył: 21 Sty 2006
Posty: 470


Wysłany: Wto Lip 14, 2009 8:59
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



tatiana napisał:
Tonik migdałowy stosowany jakoś przypadkowo oczyścił mi trochę pory na policzkach, nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak "wypadanie zaskórników", ale sama tego doświadczyłam.

Czy "wypadanie" oznacza, ze robią się z nich takie jakby "igiełki" wystające z porów, które łatwo usunąć przejeżdżając choćby lekko paznokciem? Jesli tak, to coś takiego potrafi tez zrobić tonik z PHA Shocked
Piszę to na wypadek, gdyby kogoś kwas migdałowy podrażniał i chciał spróbować innego (przy azelainowym ww. zjawiska nie zaobserwowałam).

_________________
Noor
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
marzenkak


Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 57
Skąd: USA

Wysłany: Sro Paź 14, 2009 21:07
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Po roku prawidłowej pielęgnacji, podzielę się moimi przeżyciami – może komuś się przyda.

Zaczęło się około 2 lata temu, wtedy zrobiłam sobie straszne booo peelingami mechanicznymi, do tego wyciskanie, słoneczko w umiarze ale pewnie też w dupkę dało, koleżanka kosmetyczka powiedziała mi coś o kwasie glikolowym, więc zaczęłam szukać po necie. Kupiłam delikatny krem AlphaHydroxy 5% kwasu, ale wtedy już się zaraziłam bakcylem i czytałam jak tu sama zrobić sobie taki mocniejszy peeling – na tym etapie ostrożna strasznie byłam bo jak przedobrzyłam z peelingami mechanicznymi to mnie strasznie wysypało, więc zaczęłam kręcić delikatne serum C+E+Q10, no i czytałam, czytałam i czytałam. Najpierw wizaż i forum Basi Kwiatkowskiej, na Forum Urody trafiłam dość późno (teraz uważam je za najbardziej wartościowe źródło informacji). Po analizie tych tego wszystkiego, stwierdziłam że ukręcę sobie tonik migdał + salicyl i zacznę retinol było to dokładnie w zeszłym roku w październiku, no a skoro już jadę z tym koksem to trzeba się zaopatrzyć też w dobry krem z filtrem, wtedy jeszcze myślałam że jak przez jesień mi się skóra polepszy to na lato będę mogła odstawić te cuda i nawet się trochę poopalać. Po 2 tygodniach stosowania Zorac'u stan mojej cery poprawił się na tyle że moje zdanie odnośnie opalania zmieniło się o 180 stopni, byłam przygotowana na najgorsze łącznie z wysypem itp., ale oprócz przesuszu i buraka nie miałam żadnych skutków ubocznych, zresztą w porównaniu z korzyściami nie było to takie straszne. Dopiero wtedy wzięłam się na poważnie za dział Ochrona UV. Teraz koleżanki nie mogą się nadziwić jaki frikus ze mnie jeśli chodzi o słońce, cały rok zafiltrowana łażę latem jak gdzieś wychodziłyśmy żeby posiedzieć na dworze, to czapka, okulary a w torbie 3 tubki kremów z filtrem (do twarzy, do ciała i dla męża) wszystkie z SPF50 albo więcej. Dostaję teraz wiele komplementów na temat mojej cery, jak mówię co robię – szczególnie jeśli chodzi o unikanie słońca, każda kręci głową, staram się wtedy przypomnieć sobie jaka ja głupia byłam i każdemu mówię: „hej spróbuj, jak nie będzie Ci pasowało to zawsze możesz przestać i latem wrócić do opalania – skoro Ci tak zależy”, na razie jeszcze żadna koleżanka nie zdecydowała się na taki hardcore (w ich mniemaniu, bo ja to leszcz jestem w porównaniu z zawodowcami tutaj). Jedynie moja mama zaczęła się stosować do moich porad, ona używa tylko dobrych kremów z filtrem i retinoli (nie kupuje już drogich kremów które i tak guzik dawały) - bardzo jest zadowolona.

Jeśli chodzi o moją pielęgnację teraz, to staram się za dużo sama nie kręcić wolę gotowce – leń ze mnie straszny, chociaż jest kilka rzeczy które robie sama:

Twarzyca:

    - mycie: myjkę robię sama PEG7 10% + olej 90% albo CeraVe Hydrating Cleanser
    - serum 20% C+E+Q10+ kwas hialuronowy + tamanu – bardzo mi służy i też sama kręcę bo ceny gotowców są zawrotne
    - ulubiony filtr – Antek mleczko, lubię też Iwostin, kilka razy musiałam użyć Neutrogena (którą lubię) ale przy ostrzejszym filtrowaniu rano to płakałam przy nakładaniu tak piekło

rano to wszystko staram się nie kłaść żadnych pudrów, żeby filtra nie destabilizować zresztą teraz nie muszę tak mi się cera poprawiła.

Wieczorem

    - mycie jw.
    - tonik migdał 3% + salicyl 2% + etanol 10% + ocet jabłkowy 10% + bromelanina/papaina
    - retinole na przemian tazarotene – tretinoin w zależności od pory roku różne stężenia
    dopalam kwasem hialuronowym
    - nawilżanie: sama robię serum na buraka: sylimarin + MSM + kelp na bazie żelu aloesowego i 20% mieszanki olejów – czasami nawet więcej bo to na nawilżenie po retinolu, na to krem CeraVe, albo Cetaphil – który jest rewelacyjny w walce z przesuszem.


Ciało: Peeling kawowy, generalnie te sera i kremy które używam do twarzy – resztę też nimi wysmaruję, oprócz tego uwielbiam balsam AmLactin, sezonowo próbuję różnych samoopalaczy ale jeszcze nie wybrałam najlepszego dla mnie no i ukręcę jakieś serum nadupne, w przyszłym roku planuję się również odkudłaczyć przy pomocy kwasu glicyryzynowego, do rąk i stóp używam Shea Butter. Z filtrów do ciała używam różnych ale tych zwykłych – serie dla dzieci (jeden z ulubionych: Coopertone Water Baby). Powód: po pierwsze tułowia staram się nie wystawiać na słońce, po drugie gdybym się tak kilka razy w roku Antkiem cała się wysmarowała to bym chyba bankructwo ogłosić musiała.


Włosy:


    - szampon: murzyński szampon Marzeny, Avalon Organics, co 2 tygodnie Nizoral 2%
    - odżywka: do mycia Mane'n Tail – seria wyprodukowana dla koni, ale hodowcy kiedy zobaczyli że końskie włosy są po nich super zaczęli używać na sobie, producent wykorzystał ten fakt i wypuścił serię dla ludziów. Chwalę sobie też odżywki firmy TIGI.
    - LottaBody na puszystość
    - Aphogee keratin reconstructor
    - kompresy z oleju kokosowego – przed myciem
    Oprócz tego na zmianę używam różnych masek: Queen Helen, Silk Elements, Husk, Matrix Biolage


Makeup – na co dzień prawie wcale, tylko oczka trochę podmaluję, na wyjścia jest kilka kosmetyków które lubię:

    - Podkład: Maybelline Dream Liquid Foundation – najjaśniejszy odcień beżowy, jako że różowo-lica jestem (szczególnie po retinolu) aby zmienić trochę ten odcień indiańca.
    - Puder sypki: MAC select sheer albo select fix (ten jest bardziej kryjący)– UWIELBIAM, do tego mineralize skinfinish – nadaje taki fajny połysk skórze
    - Cienie do oczu: Wet'n wild
    - Kredki i tusze używam różne, natomiast z tuszem mam jeden trik – gdzieś pokazywali że gwiazdy tak robią aby oczy wyglądały świeżo (bright), nakładam czarny tusz normalnie, a na to trochę niebieskiego daje to efekt rozświetlenia – ciężko to wytłumaczyć, ale to o to samo chodzi że trzeba jasnym cieniem w rogu oka pomalować.

    - Lakier do paznokci – dziewczynom które w USA kupują Sally Hansen, radzę się przerzucić na Orly – ceny podobne a o niebo lepszy – dłużej się trzyma i na paznokciach i na półce (chociaż ja lakiery w lodówce trzymam), dostępny jest w sklepach Sallys – ostatnio też tam się zaopatrzyłam w firmowy lakier sklepu – plus to że opakowanie jest pyci pyci – akurat dla mnie bo i tak zawsze 2/3 lakieru wyrzucam.

W planach mam przy najbliższych zakupach w allday zaopatrzyć się w żel Latisse na porost rzęs – wypróbujemy to cudo.

Teraz jako że jesień w pełni zaczynam takiego mini Kilgmana, tonik migdał 5% + salicyl 3% i etanol 30%, na to retinol – na przemian co drugi dzień Zorac i Retin-A dwie warstwy i na to kwas hialuronowy, w dni które nie używam retinolu smaruję się kremem z kwasem glikolowym. Tydzień na razie tak ciągnę – burak dziś straszny, ale najgorzej było wczoraj wieczorem kiedy tonikiem przemyłam twarz – piekło niesamowicie aż mi łzy leciały, czy ktoś ma na to jakieś rozwiązanie bo chyba przez to się poddam, no i noc nieprzespana bo dekolt i szyję też wysmarowałam i piżama strasznie tarła, łuszczenie i czerwony ryjek wytrzymam, ale ból... wytrzymać to bym wytrzymała ale nie za bardzo cierpieć mi się tak chce – jak się nie da to chyba trochę zjadę z tą dawką, będzie efekt po prostu wolniejszy. Tak w ogóle to dzięki Loreal'owi za Antka, w zeszłym roku co ja się namęczyłam żeby rano tę Nutrogenę na obolały pysk nałożyć, a Antuś nie dość że nawilża to jeszcze nic twarzyca nie boli.

No rozpisałam się trochę, ale tak mniej-więcej moja pielęgnacja zewnętrzna wygląda, od kilku miesięcy wzięłam się również za „wewnętrze” Wink , ale ten rozdział wymaga jeszcze dopracowania. Z pewnością jak już trochę rozumu w tej kwestii nabiorę, to się z Wami chętnie podzielę – jeśli oczywiście tylko kogoś te moje wypociny będą interesować.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crumb


Dołączył: 22 Sty 2006
Posty: 1334


Wysłany: Wto Lis 03, 2009 11:23
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Czuję się w obowiązku Wink by donieść, że po paru miesiącach przerwy wróciłam do filtrów. Ale to nie ze względu na ochronę, zasadniczo powody były dwa:
1. anthelios + puder sypki sprawia że wyglądam bardziej naturalnie, w porównaniu z podkładem który predysponuje do nałożenia nań jeszcze paru innych nabłyszczaczo-uróżowiaczo-ubrązowiaczy etc.
2. z filtrem mam jednak minimalnie lepszą cerę. owo "minimalnie" oznacza tyle, że podkłady sukcesywnie i podstępnie ale jednak coś tam zapychają. z filtrem, po napięciu skóry na brodzie, nie mam totalnie nic - gładkość nad gładkościami i wszystko gładkość Cool to właśnie ta różnica, a ja przyzwyczaiłam się do tego, że aby nic przy twarzy nie manipulować, faktycznie nie mogę mieć po temu najmniejszego powodu

przez chwilę nawet zastanawiałam się, czy moja skóra nie uzależniła się od antheliosa thinking może mam zwidy ale po odstawieniu filtru jakby zszarzała (a może to kwestia po prostu tego, że filtr zostawia specyficzny film ma skórze dzięki czemu wygląda ona bardziej glow..)

acha i powróciłam do serum z wit. C. wersja szczypiąca, aby było czuć efekt Twisted Evil

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mentha


Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 136


Wysłany: Nie Lis 08, 2009 13:16
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


To ja też się wpiszę, żeby grupa ankietowanych była większa.

Po ponad dwóch latach mam dość. Mojego problemu z trądzikiem niezapalnym raczej nie da się ostatecznie pozbyć. Długotrwała kuracja wiąże się z wyrzeczeniami i niedogodnościami, których nie mam już siły ponosić. Po zdzieraniu skóra jest ładna tylko przez jakiś czas, potem znów się zanieczyszcza. Czy warto uprzykrzać sobie życie długotrwałymi kuracjami i narażać się na ich skutki uboczne dla tak krótkotrwałego efektu? Zwłaszcza, że mój organizm nie toleruje filtrów. Crying or Very sad Może czas go posłuchać i jeszcze raz zmienić metodę? Tak chyba zrobię, ale będzie to poszukiwanie sposobów mniej uciążliwych i szkodliwych, chyba też mniej skutecznych...
Pozostaje rygorystyczna dieta, bardzo ograniczona, lecznicza, nie uzupełniająca niedobory czy wspomagająca suplementacja i składniki kosmetyczne o określonym działaniu. Tu konieczna pewnie będzie własna wytwórczość, bo znane mi gotowce nie są dla mnie odpowiednie, ale ciągle szukam. Być może powrócę do retinoidów, pozyjemy, zobaczymy.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crumb


Dołączył: 22 Sty 2006
Posty: 1334


Wysłany: Nie Lis 08, 2009 13:28
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Mentha, nie jesteś sama. Ja od grubo ponad roku używam tylko Diroseal'u na okolice 'motylka' dla podtrzymania uzyskanych, pozytywnych efektów. Raczej do zorackow nie wrócę: nie mam potrzeby, nie mogę sobie pozwolić na 'nieprofesjonalne' łuszczenie, plamy i cały zestaw niespodzianek makijażowych after-treatment, ostatecznie jakieś okropne zwisy mi chyba nie grożą (widzę po przodkach), z ewentualnymi zmarszczkami dam sobie radę jak przyjdzie pora, a glow będzie po witamince C (mam nadzieję, że zawsze).

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pseudonim


Dołączył: 24 Paź 2009
Posty: 198


Wysłany: Nie Lis 08, 2009 14:15
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Ja także muszę się wpisać Smile
Ze skóry obdzierałem sie (nieświadomie) od 14 r.ż
Najpier był to spirytus salicylowy który poleciła mi mama , i tak było przez 3 lata , skóra schodziła przynajmniej raz w tyg. takim cieńkim równym płatem z całej twarzy - skóra wysuszona + parę pryszczów


Hitem będzie zawsze dla mnie tanina , zawsze pięknie odkaźi skórę, wygładzi , zwykły olejek rycynowy - duzaaa zasługa dla włosów (przyciemnił je są boskie Smile i odżywił ) i mocznik + gliceryna - nawilżenie bez zapchania

Choć bawiłem sie też z spironolaktonem(zewnętrznie ) dopóki sie nie skończył , miałem przepisany go na nadcisnienie ale po lekturze LU dałem na ryjka , aby raz w życiu mogłem sie wymyć dopiero wieczorem bo skóra nie przetłuszczała się

+ Nadmierne opalanie się bez fltrów przy łuszczeniu = szybkie złażenie opalenizny ale za to potworny brąz Very Happy Cool
Przebarwień zero , blizn zero , przebarwien pozapalnych - trochę , moze od tego obdzierana -w koncu coś to daje
Ale jest 1 minus - po tych 3 latach (teraz już 4 )
Skóra złaźi mi po byle czym , nawet po zwykłym (nie szarym) mydle , po 4 latach spirytus salicylowy na 70 % etanolu robi mi z gęby masakrę jak po jakimś pilingu ...

+ Przestesowanie prawie wszystkich leków/substancji dopuszczonych do obroty w Polsce (dermatologia)
Ale o tym yłoby duzo pisania

Od kiedy mam neta i LU - wszystko inaczej , skóra schodzi wtedy kiedy ja chcę , inna pielęgnacja
Trazik prawie zniknął , włosy coraz ładniejsze
A łuszczenie jeszcze bardziej wzmożone niz było...
Tylko tak sobie myśle złuszczam się od 4 lat , czy wyjdzie mi to na dobre ?
Oczywiście miałem także peeełno krwawych przygód jak wypalenie sobie skóry na twarzy , pękająca do krwi skóra i inne

Filtrów nigdy nie używałem i nie będę używał - od tego mam zioła , wszystkie jakie są dostępne + mieszanki chlorofilowe z LU , to mi wystarcza , stanowcze nie dla filtrów , zresztą fototyp skóry mam śródziemnomosrki , więc jakoś się tym nie martwie

No i dieta - dzięki LU inna - widzę już po skórze , szybsze gojenie się ran i włosssskiii^^

Dosyć ma moja rodzina tego że ciągle coś mam na twarzy i tego łuszczenia - było wiele kłótni o to...
A sam mam dosyć odlatujących w szkole suchych skórek , ale czego to się nie robi żeby być pięknym Rolling Eyes

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mentha


Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 136


Wysłany: Nie Lis 08, 2009 15:43
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



crumb napisał:
(...) Raczej do zorackow nie wrócę: nie mam potrzeby, nie mogę sobie pozwolić na 'nieprofesjonalne' łuszczenie, plamy i cały zestaw niespodzianek makijażowych after-treatment, ostatecznie jakieś okropne zwisy mi chyba nie grożą (widzę po przodkach), z ewentualnymi zmarszczkami dam sobie radę jak przyjdzie pora, a glow będzie po witamince C (mam nadzieję, że zawsze).


O to, to, tyle że ja "mam potrzebę" Crying or Very sad



Pseudonim napisał:

(...), ale czego to się nie robi żeby być pięknym Rolling Eyes


Nie opala się, zwłaszcza przy złuszczaniu, nie smaruje twarzy wszystkim, czym się da?


Ostatnio zmieniony przez mentha dnia Nie Lis 08, 2009 16:00, w całości zmieniany 1 raz

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pseudonim


Dołączył: 24 Paź 2009
Posty: 198


Wysłany: Nie Lis 08, 2009 15:59
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



Mentha napisał:
Nie opala się, zwłaszcza przy złuszczaniu, nie smaruje twarzy wszystkim, czym się da?



A teraz powiedzmy sobie szczerze czy nam by to wystraczyło ? : nie opalać się , smarować się tylko super-hiperdobrymi markowymi kosmetykami i mieć zawsze piękną gebe ? - to raczej niemozliwe

Co do opalania to zrezygnowałem z tego , zanim czyms się posmaruję to czytam albo termedie albo Pubmed albo coś innego szukam na necie
Przecież ktoś musi być tym "królikiem" doświadczalnym , może wyjdzie to na dobre moze na złe - tego nie wiemy

I ciągłe pytanie : Czy to kolejny super sposób na moją dolegliwośc?" , prznajmniej ja tak sobie zawsze mówię a nóż mi sie uda i będzie pięknie...
Wiemy że z naszych dośiwdczeń korzystają też inni co nie ?
Zresztą ja bym się zanudził gdyby nie to że mogę sie z czyms pobawić Wink

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mentha


Dołączył: 28 Maj 2006
Posty: 136


Wysłany: Nie Lis 08, 2009 16:17
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem


Szczerze powiadam, nie zanudziłabym się. Chociaż doskonałość nie jest przymiotem ludzkim, a w dążeniu do niej można się zatracić, to nie bawią mnie własne dolegliwości skórne, związane z tym ograniczenia, kolejne eksperymenty i niepowodzenia. Wolałabym zaspokajać ciekawość poznając nowe zapachy, konsystencje, smarując się tym albo tamtym "super-hiperdobrym markowym kosmetykiem", a przynajmniej nie być zdanym na wybór między większym i mniejszym złem i nie nabywać przeświadczenia, że wszystkie te zabiegi w gruncie rzeczy są chybione.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
lenna


Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 3139


Wysłany: Czw Lis 12, 2009 9:42
Temat postu:
Odpowiedz z cytatem



mentha napisał:
To ja też się wpiszę, żeby grupa ankietowanych była większa.

Po ponad dwóch latach mam dość. Mojego problemu z trądzikiem niezapalnym raczej nie da się ostatecznie pozbyć. Długotrwała kuracja wiąże się z wyrzeczeniami i niedogodnościami, których nie mam już siły ponosić. Po zdzieraniu skóra jest ładna tylko przez jakiś czas, potem znów się zanieczyszcza. Czy warto uprzykrzać sobie życie długotrwałymi kuracjami i narażać się na ich skutki uboczne dla tak krótkotrwałego efektu? Zwłaszcza, że mój organizm nie toleruje filtrów. Crying or Very sad Może czas go posłuchać i jeszcze raz zmienić metodę? Tak chyba zrobię, ale będzie to poszukiwanie sposobów mniej uciążliwych i szkodliwych, chyba też mniej skutecznych...
Pozostaje rygorystyczna dieta, bardzo ograniczona, lecznicza, nie uzupełniająca niedobory czy wspomagająca suplementacja i składniki kosmetyczne o określonym działaniu. Tu konieczna pewnie będzie własna wytwórczość, bo znane mi gotowce nie są dla mnie odpowiednie, ale ciągle szukam. Być może powrócę do retinoidów, pozyjemy, zobaczymy.

coz, u mnie sklonnosc do zaskornikow jest zblizona i pielegnacja zewnetrzna dziala tylko w ograniczonym stopniu. postawa to zarcie - efekty tym lepsze, im dieta bardziej rygorystyczna i w tym caly problem.
odkrylam jednak, ze dziala na mnie dosc dobrze kombinacja suplementow, nawet gdy nie trzymam scislej diety.
dialevel + glukonian cynku + biogal + wierzbownica
to tak z produktow dostepnych lokalnie, ktore nie drenuja nadmiernie kieszeni.
natomiast praktycznie zupelne znikniecie zaskornikow i zwezenie porow w stopniu dla mnie prawie niewyobrazalnym zanotowalam TYLKO na zarciu z minimalna iloscia tluszczu. nie dorobilam jeszcze teorii do tej praktyki, nie wiem wiec czy np bardziej chodzi o hormony, insuline czy wadliwy na ktoryms etapie metabolizm tluszczu, ale moze kiedys to zrobie...
fakt jednak faktem, ze po kilku dniach skora zmienia sie niesamowicie.

Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Strona 2 z 2
Wyświetl posty z ostatnich:  
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu Forum Urody Strona Główna » Ogólna tematyka
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

© Forum Urody
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group